Reforma PIP: ustawa podpisana, ale ze znakiem zapytania
W Dzienniku Ustaw opublikowano nowelizację ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, która w sposób fundamentalny przebudowuje model ingerencji PIP w relacje oparte na umowach cywilnoprawnych i kontraktach B2B. Wiemy już, że nowe przepisy wejdą w życie 8 lipca 2026 r.
Jednakże Prezydent RP, podpisując ustawę, jednocześnie skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Oznacza to, że choć przepisy wejdą w życie zgodnie z przewidzianym harmonogramem, to ich konstytucyjność – w całości lub w części – stanie się przedmiotem oceny TK.
Podpis – ale nie bez zastrzeżeń
Decyzji o podpisaniu ustawy towarzyszyło publiczne wskazanie wątpliwości co do części rozwiązań przyznających PIP bardzo szerokie kompetencje wobec przedsiębiorców. W szczególności podnoszone są obawy dotyczące zakresu władzy decyzyjnej inspektorów pracy, ingerencji administracyjnej w swobodę wyboru formy zatrudnienia i relacji nowych uprawnień PIP do konstytucyjnych zasad ochrony działalności gospodarczej i prawa do sądu.
Zastrzeżenia do ustawy zgłaszały wcześniej również środowiska przedsiębiorców, Rzecznik MŚP oraz Sąd Najwyższy. Skierowanie ustawy do TK potwierdza więc, że mamy do czynienia z regulacją nie tylko doniosłą praktycznie, ale i systemowo kontrowersyjną.
Co to oznacza w praktyce?
Z perspektywy pracodawców kluczowe są trzy wnioski.
Po pierwsze, ustawa będzie obowiązywać. Skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego nie wstrzymuje wejścia w życie nowych przepisów. Od lipca 2026 kontrole prowadzone będą już według nowego reżimu proceduralnego, z wszystkimi opisanymi wcześniej konsekwencjami: poleceniem usunięcia naruszeń, możliwością wydania decyzji administracyjnej stwierdzającej istnienie stosunku pracy, prekluzją dowodową oraz rozszerzoną ochroną osoby wykonującej pracę od momentu wszczęcia kontroli.
Po drugie, utrzymywać się będzie niepewność konstytucyjna. Oczekiwanie na rozstrzygnięcie TK – które może potrwać wiele miesięcy, a jego zakres trudno dziś przewidzieć – nie eliminuje ryzyk regulacyjnych. Wręcz przeciwnie: w okresie przejściowym organy kontrolne będą działały w oparciu o nowe przepisy, a ewentualne przyszłe orzeczenie TK najpewniej nie „cofnie” automatycznie skutków przeprowadzonych kontroli.
Po trzecie, nowy reżim kontroli PIP należy już traktować jako fakt, a nie jako projekt lub hipotetyczny scenariusz. Sama zapowiedź intensywniejszej, analitycznej kontroli – wzmocnionej wymianą informacji z ZUS i organami podatkowymi – zmienia realia funkcjonowania modeli B2B i umów cywilnoprawnych.
Niezależnie od powyższego, nawet jeśli Trybunał Konstytucyjny zakwestionuje część przepisów, nie zmieni to podstawowego kierunku reformy: systemowego wzmocnienia instrumentów kontroli pozornego samozatrudnienia i umów cywilnoprawnych.
Co więcej, sama debata konstytucyjna wzmacnia przekaz polityczny i instytucjonalny: państwo nie zamierza wycofywać się z aktywnej ingerencji w modele zatrudnienia, a raczej szuka dla niej możliwie trwałych podstaw prawnych.
Co warto zrobić teraz?
Aktualność wydarzeń nie zmienia naszych wcześniejszych rekomendacji, lecz je wzmacnia. W obecnym otoczeniu regulacyjnym szczególnego znaczenia nabierają:
- audyty modeli współpracy (zwłaszcza tam, gdzie elementy podporządkowania, organizacji pracy i ciągłości są najsilniejsze),
- kompletna i spójna dokumentacja od początku współpracy, przygotowana z myślą o ewentualnej prekluzji dowodowej,
- procedury na wypadek kontroli PIP,
- rozważenie wykorzystania 12‑miesięcznego okresu „abolicji” jako realnego okna na uporządkowanie najbardziej ryzykownych struktur.
Posłuchaj