Od początku 2021 r. podatnicy mają możliwość skorzystania z nowej formy opodatkowania CIT – tzw. ryczałtu od dochodów spółek kapitałowych, potocznie nazywanego estońskim CIT. Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Finansów miała to być prosta i korzystna forma opodatkowania spółek kapitałowych, w przypadku wyboru której, zgodnie z estońskim wzorcem, podatki płacone byłyby dopiero przy wypłacie zysków spółki. Jednakże, termin na przystąpienie w tym roku do estońskiego CIT minął i z naszej współpracy z klientami wynika, że niektórzy podatnicy co prawda zainteresowali się tym nowym sposobem opodatkowania, jednakże ostatecznie się na niego nie decydowali. Nasuwa się zatem pytanie, co – pomimo intensywnego promowania przez Ministerstwo Finansów – może być przyczyną tak małej liczby „pionierów”?

Zapowiedzi a rzeczywistość

Wbrew zapowiedziom, już na pierwszy rzut oka trudno się pozbyć wrażenia, że estoński CIT nie jest wcale „lekki, łatwy i przyjemny”, gdyż składa się z aż 18 nowych artykułów w ustawie o CIT i zawiera konkretne bariery wejścia i dosyć restrykcyjne wymogi, które należy spełnić, aby w nim uczestniczyć.

Na wstępie należy podkreślić, że jedynie ograniczona grupa podmiotów może skorzystać z opodatkowania tym ryczałtem, tj. m.in. te, które działają w formie spółki z o.o. lub akcyjnej (czyli nie są do niej uprawnieni SKA i „nowi” podatnicy, mający formę prawną spółki komandytowej lub jawnej), osiągają przychody brutto (określonego rodzaju) poniżej 100 mln PLN, są w posiadaniu wyłącznie osób fizycznych i nie mają zaangażowania w innych podmiotach oraz ponosić będą określone wydatki na inwestycje. A nawet w przypadku spełnienia warunków przy wejściu, to nieprzewidywalne wydarzenia (i to mniej drastyczne, niż obecna pandemia) mogą doprowadzić do naruszenia warunków w trakcie stosowania tego reżimu, co wiąże się z pewnymi niekorzystnymi konsekwencjami dla podatnika.

Kolejnym zniechęcającym podatników elementem może być obowiązek dokonywania czasochłonnych i nieprostych rozliczeń przed wejściem w ryczałt, co dodatkowo wiązać się może z powstaniem znaczącego zobowiązania podatkowego (w szczególności, jeżeli podmiot przed wejściem w ryczałt dokonał przekształcenia). Ponadto wchodząc do estońskiego CIT, spółka traci prawo do rozliczenia niewykorzystanej straty na standardowych zasadach oraz możliwość korzystania z innych mechanizmów w tym np. ulgi B+R, IP Box, 9% CIT, czy ulgi na złe długi.

Na brak popularności wpływ może mieć również brak elastyczności po wejściu w estoński CIT, gdyż podatnik zobowiązany jest do kontynuowania tej formy opodatkowania przez co najmniej 4 lata (z wyjątkiem okresu 2021-2024, podczas którego może co roku zrezygnować z ryczałtu). Ponadto podczas tego okresu – co do zasady – nie jest możliwe przeprowadzanie restrukturyzacji, takich jak połączenia, podziały i niektóre aporty (z nielicznymi wyjątkami).

Jednym z argumentów Ministerstwa Finansów do stosowania ryczałtu była niska stawka tejże formy opodatkowania. Co prawda, łączna efektywna stawka podatkowa estońskiego CIT może być niższa niż obecne, łączne obciążenie spółki i wspólnika, niemniej zależy to np. od rodzaju biznesu, skali i przedmiotu inwestycji, polityki dystrybucji oraz sposobu finansowania. Mało tego, ryczałt może być nawet mniej korzystny niż „zwykły” CIT, mając na uwadze, że normalnie nieopodatkowane transakcje jak np. udzielenie przez spółkę pożyczki na rzecz swoich udziałowców, w przypadku estońskiego CIT wiązać się będzie z opodatkowaniem.

Skomplikowane może wydawać się również samo rozliczanie podatku, gdyż ryczałt wyróżnia aż 7 źródeł dochodu (dla przypomnienia: są 2 w przypadku zasad ogólnych) oraz 4 podstawy opodatkowania.

W końcu, podatnicy mogą odczuwać dużą niepewność związaną z tą formą opodatkowania, wynikającą z braku wiedzy, jak organy podatkowe będą interpretować i stosować przepisy. W związku z tym całkiem zrozumiała wydaje się ograniczona chęć bycia „pionierem” i ponoszenia, potencjalnie związanych z tym, negatywnych konsekwencji.

Również negatywnie na tę chęć wpływał harmonogram prac legislacyjnych, gdyż te, całkowicie nowe przepisy, zostały opublikowane jedynie na 2 miesiące przed terminem, do którego należało wybrać opodatkowanie ryczałtem (tj. w tym roku do 1 lutego), wliczając w nie przerwę świąteczną oraz fakt, że przedsiębiorcy musieli dokonać innych rozliczeń i formalności związanych z zamknięciem roku podatkowego / obrotowego.

Czy mimo wszystko warto?

Mimo wszystkich powyższych obiekcji, należy przyznać, że opodatkowanie ryczałtem może być korzystne dla podatników i warunki – chociaż niełatwe – są do spełnienia. Wszystko zależy od indywidualnej sytuacji danego podatnika oraz charakteru prowadzonej przez niego działalności. Należy się przede wszystkim odpowiednio przygotować, rozważyć wszystkie korzyści i ryzyka oraz dokonać szczegółowych kalkulacji i prognoz, czy taka forma opodatkowania będzie opłacalna. Mając to na uwadze, nie byłoby zaskoczeniem, gdyby póki co niska liczba „estońskich CIT-owców” zaczęła rosnąć od roku 2022.